poniedziałek, 24 września 2012

Początek jesieni a co za tym idzie początek kataru :(

I się zaczęło - deszcz, potworne zimno, depresja z powodu braku słońca i ten okropny KATAR!!! Codziennie gdy oglądam pogodę żyję nadzieją, że wkrótce pojawi się na niebie upragnione przeze mnie słońce i będę mogła wraz z córcią zaczerpnąć jeszcze ulubionej witaminki D :) No cóż a tym czasem przez te ostatnie paskudne, zimne i deszczowe dni moja Julka złapała chyba największą zmorę - katar. Wszędzie w telewizji, prasie, radiu słyszymy i widzimy setki specyfików dzięki którym katar i wszelkiego rodzaju przeziębienia powinny zniknąć w ciągu paru dni. BZDURA!!! Jak to mówią katar nieleczony trwa tydzień a leczony 7 dni. Co z tego, że mamy dostęp do tylu środków farmaceutycznych skoro nie wymyślili jeszcze jak przekonać dziecko do tego, żeby pozwoliło sobie zapsikać nocek a w ostateczności wyczyścić go za pomocą chusteczki lub super wynalazku jakim jest katarek. Gdy była noworodkiem nie było problemu katarek, odkurzacz na najmniejszy bieg i do dzieła, katar w rureczce, dziecko szczęśliwe a co za tym idzie również i mama :) Teraz już niestety nie jest tak prosto - moje maleństwo, które już nie jest maleństwem stawia opór i najprościej mówiąc mówi NIE!!! I teraz pytanie co tu zrobić - widzę jak się męczy, oddycha przez buzię - żal się robi na sam widok. Wówczas zaczynamy czary i wszelkiego rodzaju metody, żeby pozbyć się tego paskudztwa - najpierw czyścimy nosek mamie, potem misiowi, następnie Gizmowi (naszemu pieskowi) a na końcu Julce :) hahaha genialnie czasami się udaje od razu, czasami ten rytuał trwa trochę dłużej ale cel zostaje osiągnięty :) Mam nadzieję, że wkrótce minie i wszyscy będą szczęśliwi :) No ale ja tutaj o katarze a tym czasem w ubiegłą sobotę miało miejsce ogromne wydarzenie o którym wszyscy trąbią - mianowicie ślub Aleksandry Kwaśniewskiej z Kubą Badachem. Jak to zwykle bywa już się wszędzie pojawiły różnego rodzaju opinie (nie zawsze pozytywne) na temat kosztów całej uroczystości, miejsca, sukienki i całej otoczki. Kurcze ja to rozumiem ślub sławnej osoby jest tematem na pierwsze strony gazet ale czy czasami nie najwarzniejsze jest to aby panna młoda i jej przyszły małżonek w tym dniu czuli się wspaniale w końcu to ich dzień i nie ważne jest jak całe przyjęcie oraz oni sami będą wyglądali tylko ważne jest aby zawsze pamiętali jak wtedy było cudownie i żeby całe ich życie było jak pierwszy taniec, zgrany, płynny i płynący z serca :) Bądź co bądź ja im życzę dużo miłości i wszystkiego dobrego na nowej drodze życia :)
 

piątek, 14 września 2012

Internetowy świat bloga...

 
Dołączając do świata blogerów myślałam, że będzie to tylko przelotna znajomość. Nie sądziłam, że pisanie, przeglądanie innych blogów, zastanawianie się o czym będzie następny post tak potrafi zafascynować i tak wciągnąć niczym w jakąś otchłań. Dodatkową przyjemnością jest fakt, że ktoś czyta i Mu się podoba to co naskrobałam, że doda komentarz, że został obserwatorem mojego bloga. :) W końcu to nie byle co w pewnym sensie odkrywamy przed wszystkimi część swojego życia. Wchodząc na strony internetowe z blogami przewagę mają te, które dotyczą mody i urody oraz gotowania. Zawsze z takich blogów można nauczyć się czegoś nowego np. jak przygotować pyszne i oszałamiające danie albo jak wykorzystać stare zapomniane spodnie i nadać im nowe życie. Takie blogi jak moje czyli właściwie takie prawie pamiętniki są raczej mniej popularne ale czy to ważne ile ma się obserwatorów czy komentarzy pod danym postem - ważne jest aby trwać w tym co się założyło :) Obserwatorzy i komentarze na pewno się pojawią :) Ciekawa jednak jestem reakcji mojej córki jak za parę lat (o ile nic mi nie zje mojego bloga:)) jak zacznie czytać moje posty, co sobie pomyśli o Swojej mamie. Szkoda, że my nie mamy takiej możliwości, dawniej nie było blogów - były za to pamiętniki pisane w zeszytach ukrywane gdzieś na strychu, żeby nikt w nie nie zaglądał. Jaka to była odwrotność teraźniejszości dawniej pisano i ukrywano - teraz każde napisane słowo może śledzić każdy kto ma tylko na to ochotę. Tajemnica jest zamieniona na otwartość. W pewnym sensie to też jest ekscytujące pisząc i zastanawiając się potem co myśli osoba, która w tym momencie czyta ten tekst? Czy jest pozytywnie odbierająca czy negatywnie a może obojętnie... Fajnie by było gdyby można było wiedzieć choć niektóre opinie bo przecież nie zawsze zostawiane są komentarze. Wracając do początków kiedy zastanawiałam się nad tym czy jest sens zakładania bloga miałam setki wątpliwości począwszy od tego o czym w ogóle będzie mój blog a skończywszy na tym czy nie jestem za stara na takie zabawy :) Ale co tam temat jest jaki jest po prostu o życiu, reszta wyszła w praniu, a wiek :)) no cóż to pozostawię bez komentarza :) Bądź co bądź nie sądzę, że decyzja o zaczęciu pisania bloga była zła wręcz przeciwnie ciekawa, miła przygoda a co dalej z tego wyjdzie zobaczymy :)
 

sobota, 8 września 2012

Wakacje...



Dzisiejszy post będzie o tegorocznych wakacjach, które spędziliśmy na pięknej greckiej wyspie Zakynthos. Nie będę się bardzo rozpisywać na temat miejsca w które dolecieliśmy chociaż warto jest wspomnieć, że przywitały nas najpiękniejsze widoki jakie kiedykolwiek mieliśmy okazję zobaczyć :) Wpis będzie dotyczył naszych przeżyć przed, w trakcie i niestety już po wakacjach. Na samym początku przed wylotem były setki pytań dotyczące tak dalekiego wyjazdu wówczas z rocznym dzieckiem, jak to wszystko ogarnąć, co zabrać i w co się zapakować :) Jakoś się udało - zabraliśmy mnóstwo rzeczy, które w zasadzie wszystkie się przydały poza stertą zabawek, które zajmowały sporo miejsca a któe wcale nie były potrzebne - piasek i kamyczki to najlepsza frajda dla naszej córki. Ogólnie rzecz biorąc na początku to była wielka masakra ale jak się potem okazało wakacje za granicą z tak małym dzieckiem to sama frajda. Julka była zachwycona, wszystko ją ciekawiło, wszystkiego musiała dotknąć, zobaczyć. Cały tydzień miała bardzo aktywny wycieczki, spacery, zabawy w morzu i nad basenem poprostu raj dla dziecka i radość dla rodziców. Jak 2 lata temu kiedy byliśmy na wakacjach sami i nie robiliśmy nic tylko upajaliśmy się plażą, morzem, słońcem oraz oczywiście sobą ktoś by mi powidział, że za jakiś czas tego wszystkiego nie będzie, ponieważ nasz czas będzie zajmować pilnowanie małego szkrabika - normalnie nie wierzyłam w to, nie wierzyłam jak można powiedzieć, że wakacje są udane gdy zamiast słodkiego wylegiwania się na plaży trzeba pilnować raczkującego malucha, który jest ciekaw wszystkiego i wszystkich. Teraz z czystym sumieniem mogę każdemu polecić, kto ma oczywiście taki dylamat, że to jest wspaniała przygoda zaróno dla rodziców jak i dla dziecka. Dla nas to były najwspanialsze wakacje do tej pory i nie wyobrażam już sobie jechać gdzie kolwiek bez naszej Julki :) Na załączonych zdjęciach widać jak my oraz nasza córcia wspaniale się bawiliśmy - szkoda tylko, że co dobre tak szybko się kończy :( ale przecież za rok też będą wakacje... :) 
 
 










wtorek, 4 września 2012

Siedzę i myślę...


 Dzisiejszy post będzie o wielkiej niewiadomej każdej kobiety - czyli "co zrobić jutro na obiad?" :) Nie wiem jak Wy ale dla mnie nie jest trudnością przygotowanie posiłku, wypieku, itp. ale sam pomysł "co?" doprowadza mnie czasami do wariacji. W takich chwilach siadam przed komputerem włączam internet i wpisuję przepisy kulinarne i się zaczyna: to nie będzie smakowało, to już było, znowu ten kurczak, a to jest cenowo z kosmosu, a tego to ja nigdy nie tknę, itd.,itd. Nie ukrywam, że najlepszym doradcą jakiego znam jeśli chodzi o kuchnię to moja babcia. Ona jest nie zastąpiona pod każdym względem - zarówno jeśli chodzi o planowanie a już nie wspomnę o samym przygotowaniu :) Plusem jest to, że mój mąż jak również córka nie należą do osób wybrednych i w zasadzie wszystko pochłoną :) Inaczej jest ze mną uwielbiam gotować ale jeść tak sobie - owszem jak jestem w restauracji, czy na rodzinnym obiedzie wszystko mi smakuje ale jak sama gotuję to samo jedzenie nie sprawia mi tyle satysfakcji co spełnianie się w kuchnia. Ale to brzmi - ktoś sobie pomyśli masakra jaka z niej kura domowa ale nie do końca, faktycznie przebywam na urlopie wychowawczym i zajmuję się głównie domem i córką ale uważam, że to również jest ciężka praca a czasami można by było powiedzieć, że jest cięższa niż niektóre zawody (nie będę wymieniać żeby nikogo nie urazić :)). Ile trzeba wnieść serca oraz pracy w to aby mąż po powrocie do domu powiedział z uśmiechem na twarzy "Kochanie teraz masz czas dla siebie ja zajmę się córką a Ty odpocznij" :). Każda kobieta, która teraz czyta te moje wypociny zgodzi się z tym lub nie ale jedno jest pewne fajnie by było mieć takiego robota, który każdego ranka wyświetlał by nam menu na dzień dzisiejszy - ile by nam to zaoszczędziło czasu i nerwów. Tym czasem z racji tego, że Julka już śpi zmykam oglądać "Prawo Agaty"  aha a jutro na obiad zupa pomidorowa z makaronem oraz zapiekane naleśniki z masą serową :) Miłej nocy :*
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

niedziela, 2 września 2012

Ale za to niedziela...

 
 
 
 
 
             















Niestety lato dobiega końca zacznie się jesień a już od poniedziałku setki tysięcy dzieci i młodzieży przywitają rok szkolny. Jak to mówią wszystko co dobre szybko się kończy. Chociaż gdybym to ja okazała się tym szczęśliwcem, który we wczorajszym losowaniu dużego lotka wygrał lub wygrała prawie 31 000 000,00zł to inaczej bym pisała a może wcale bym tutaj nie zaglądnęła z wiadomych przyczyn :) planowanie egzotycznych wakacji, budowa domu, akcje - obligacje.... ok wracam do realności. Mamy dzisiaj niedzielę, dzień w którym opiekę nad naszą Julką przejmuje tata :) ja mogę w tym czasie zająć się jak to mówi mój mąż "swoimi sprawami" (czytaj gotowanie :)). Ale mój Tomasz nie ma łatwo przez cały tydzień pracuje i niewiele ma czasu na dokładne poznanie swojej córki, która nawet 5 minut nie usiedzi w jednym miejscu bo jej się najnormalniej w życiu nudzi. Z dnia na dzień coraz bardziej nas zaskakuje - dopiero była taka malutka nic tylko spała i jadła a teraz.... potrafi mnie przytulić, dać całuska. Dziecko to jest najwspanialszy cód jaki może spotkać rodzica :) I znowu zmiana tematu ale już tak ze mną jest, jak tylko zejdzie na temat dzieci mogłabym godzinami o nich rozmawiać :) Wracając do tematu dzisiejszego posta - jak to jest że zawsze kiedy rodzina jest w komplecie i ma wolne od pracy pogoda zawsze musi płatać figle? Ale nie ma co narzekać na chwilę obecną Julka śpi, mama pisze bloga a tata wygrywa turniej rycerski na playstation move :)) Nie ma co trzeba się cieszyć z tego co się ma a póki co uciekam do kuchni przygotowywać niedzielny obiad. Życzę wszystkim smacznego oraz miłego niedzielnego popołudnia :)