Dzisiaj będzie krótko i konkretnie :) Z okazji zbliżającego się coraz szybciej Nowego 2013 Roku składam Wszystkim wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń, osiągnięcia założonych celów, samych radosnych chwil oraz zdrowia, wytrwałości i luzu :).
poniedziałek, 31 grudnia 2012
środa, 26 grudnia 2012
Wesołych Świąt :)
Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia były szczególne dla naszej rodziny między innymi z okazji 50-lecia ślubu moich dziadków. Z tej okazji zorganizowaliśmy dla Nich przyjęcie niespodziankę, która w ostateczności nią nie była ale i tak nie zabrakło łez wzruszenia :) No cóż, nie co dzień zdarza się taka okazja do świętowania zwłaszcza, że uroczystość odbyła się na dzień przed wigilią :) Można było się poczuć jak na wielkiej rodzinnej wigilii :) Same święta również były rodzinne, radosne wypełnione smakołykami. Nie ukrywam, że głównym tematem całych świąt była Julka, która swoją osobą dodawała niesamowitego uroku całemu świętowaniu. Moja córka po raz kolejny mnie bardzo zaszokowała - wydawać by się mogło, że 1,5 - roczne dziecko jak zobaczy Świętego Mikołaja to jeśli już się nie rozpłacze na sam widok to będzie chowało się za spódnicą mamy - jednak nie w przypadku naszej Julki. Owszem na początku była troszeczkę zaskoczona ale po chwili przybiła Mikołajowi tzw. piątkę i żółwika, następnie pomagała Mu wyciągać prezenty a na końcu żegnała Go machając oraz posyłając całusy :). Kolejna rzecz, która mnie bardzo zaskoczyła to podejście do choinki. Jak na małego łobuziaka sądziłam, że choinka w naszym domu postoi maksymalnie 2 dni a tu niespodzinka ani jedna bańka nie spadła, jedyna rzecz, która zostaje naruszona to baranek z szopki pod choinką :) Na sam koniec mojego jeszcze świątecznego posta składam Wszystkim Najserdeczniejsze Życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń, pogody ducha oraz przede wszystkim dużo dużo zdrowia :)
środa, 19 grudnia 2012
Święta tuż tuż ...
Święta Bożego Narodzenia już niebawem w związku z czym u nas w domu przygotowania trwają pełną parą. Świąteczne porządki już za nami, ciasteczka już upieczone czekają na nadejście pierwszej gwiazdki a mój mały - wielki skarb już przygotowuje świąteczne pyszności :). Od kąd zjawił się u Niej Mikołaj z prezentem w postaci garnków (ogólnie kuchni) jest w siódmym niebie. Wszyscy codziennie dostajemy swoja porcję ugotowanego przez Julkę posiłku, ba nawet ten zaszczyt trafia się Gizmowi (naszemu psiakowi) oraz wszystkim zabawkom pluszowym i nie tylko. Nie sądziłam, że z mojej córki rośnie taka gosposia. Kolejnymi ulubionymi prezentami są odkurzacz oraz zestaw czyszczący. To jest niesamowity widok jak mała 1,5 roczna dziewczynka stara się w 100% naśladować mamę i dokładnie robić to samo co ona tylko oczywiście po swojemu, już nie wspomnę o tym ile radości ma z tego powodu. :) Podwójna radość dla rodziców - radość dziecka oraz trafione prezenty :) Cóż można powiedzieć w takich chwilach - fajnie być mamą :))))))
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Człowiek uczy się całe życie...
Powiedzenie "człowiek uczy się całe życie" jest powiedzeniem, z którym chyba wszyscy się zgodzą w 100%. Od malutkiego bobaska musimy się wszystkiego nauczyć od najprostszych czynności takich jak np. umiejętność siedzenia - ba utrzymania w górze główki, już nie wspomnę o chodzeniu czy mówieniu. Im człowiek starszy tym bardziej sobie uświadamia jak wiele rzeczy jeszcze istnieje, o których nie ma pojęcia a które chciałby odkryć i pojąć. Od kąd jestem mamą moją główną czynnością, której muszę się nauczyć to CIERPLIWOŚĆ. Nie ukrywam, że z natury jestem wielką choleryczką, w jednej sekundzie potrafi mnie coś lub ktoś tak zdenerwować, że jakbym mogła to zrównałabym z ziemią wszystko co miałabym pod ręką. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że równie szybko jak się moja złość pojawia - bardzo szybko odchodzi, oczywiście nie zawsze, jak każda kobieta lubię gdy mój mężczyzna (czytaj mąż) próbuje załagodzić i puścić w niepamięć całą awanturę. Nie zawsze jest to możliwe bo każdy w swoim życiu przeżył chociaż jedną naprawdę ogromną awanturę gdzie można byłoby taką sytuację porównać z wojną światową. Ale .... co tam awantury one są potrzebne do tego aby potem móc się pogodzić i żeby znowu wszystko wróciło do pierwotnego stanu :) a jak wiadomo godzenie się jest taaakie przyjemne ;). A jeśli mowa o godzeniu to tego też trzeba się nauczyć, bo to nie zawsze jest takie łatwe zwłaszcza jak się trafi na równie wielkiego choleryka jakim ja jestem. Wracając do cierpliwości. W przypadku mojego dziecka, które kocham nad życie i jest najważniejszą na świecie dla mnie osobą cierpliwość musi się u mnie pojawiać niemalże codziennie. Z dnia na dzień moja Julka staje się coraz większą dyktatorką, musi być tak jak ona zechce a jak mama powie "NIE" to mogę tylko współczuć sąsiadom, ponieważ jej pisk ma tyle decybeli co 5 młotów pneumatycznych :) Czasami tak potrafi mnie wyprowadzić z równowagi, że naprawdę ciężko mi jest się opanować ale wystarczy, że popatrzy na mnie tymi dużymi pięknymi oczkami, uśmiechnie się tak słodko pokazując swoje śliczne białe ząbki a moje złości odlatują daleko niczym ptaki na zimę w ciepłe kraje. Bądź co bądź nasze życie to jedna wielka nauka czy to się komuś podoba czy też nie :)
środa, 5 grudnia 2012
Zima 2012 :)
Nigdy nie sądziłam, że śnieg może sprawić, że na mojej twarzy pojawi się uśmiech, aż do dzisiejszego dnia kiedy moja córka można powiedzieć oszalała na punkcie właśnie śniegu :) Nie ważne, że zimno, że pojawia się tak znienawidzona przez nas chlapa, ważne jest to, że wszędzie dookoła jest biały puch, który jest mokry i dziwnie znika kiedy się go bierze w malutkie rączki. Co prawda dla nas rodziców nie jest to 100% powód do radości, ponieważ wiadomo przemoczone rękawiczki a czasami i buty, pilnowanie na każdym kroku aby kulka śniegowa nie wylądowała w ustach (ciekawość smaków nie zna granic), trudność w prowadzeniu wózka, jednak ten gigantyczny uśmiech i bijąca z tak ślicznych oczętów ogromna radość jest najlepszym wynagrodzeniem za te wszystkie problemy. Nawet mogę stwierdzić, że już nie mogę się doczekać dnia kiedy to moja już nie tak mała pociecha zasiądzie na swoich saniach a ja niczym koń pociągowy będę robiła za Jej szofera :) Pytanie tylko kto będzie miał większą frajdę matka czy córka. Do tej pory wybierając dla Julki różnego rodzaju atrakcje oczywiście kierowałam się jej gustem ale nie ukrywam, że w większości sytuacji bywało, że to bardziej ja się cieszyłam a już na pewno dłużej niż sama zainteresowana. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak się pojawia w domu małe dziecko to trzeba się bardzo pilnować, żeby samemu się nim nie stać, tylko, że czasami po prostu jest to niemożliwe. :) Póki co w dalszym ciągu pada śnieg więc moja pociecha w dniu jutrzejszym znowu będzie w niebo wzięta podczas południowego spaceru.
p.s. mam nadzieję, że jutro rano każdy z nas znajdzie coś miłego koło łóżka dostarczonego oczywiście przez Świętego Mikołaja :))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
