Kiedy na niebie w końcu pojawia się słońce moje serce rośnie w zastraszającym tempie, a na twarzy pojawia się wielki, gigantyczny uśmiech. Szkoda, że z nadejściem pierwszych podrygów wiosny mojej córeczce coś się poprzestawiało i od paru dni wszystko jest na przysłowiowe "nie". Nic ale to nic Jej nie pasuje, nie chce chodzić na spacery, nie chce się ubierać, już nie wspomnę o tym, że muszę wymyślać niestworzone historie żeby moja Julka zwróciła na mamę swoją uwagę i przypomniała sobie, że jednak to Ona jest dzieckiem i pasowało by się chcąc nie chcąc cokolwiek słuchać. Mam nadzieję jednak, że wkrótce jak już nadejdzie Ta prawdziwa cudowna, pachnąca wiosna moja Julia znowu będzie moją słodką, kochaną, malutką i cudownie grzeczną córeczką :) A jeśli niestety to nie nastąpi - trudno i tak będę ją baaaardzo kochać :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz