środa, 24 października 2012

Raz lepiej, raz gorzej...


Czemu już tak jest, że gdy wszystko dobrze się układa i człowiek myśli "kurcze w końcu jest spokój i wszystko idzie zgodnie z pozytywnym planem" nagle coś musi się wydarzyć co kompletnie nada inny a mianowicie negatywny kierunek naszych planów. Zaczynając od początku a co za tym idzie pozytywów ubiegły jeszcze letni weekend był bardzo ciekawy i udany pod każdym względem. W sobotę udaliśmy się pierwszy raz we trójkę do ZOO. Myślałam, że Julka nie będzie tak bardzo zaciekawiona zwierzątkami w końcu w jej wieku wszystko jest bardzo interesujące nawet zwykły kosz na śmieci :) - ale się pomyliłam każde zwierzątko musiała dokładnie obejrzeć a od pewnych okazów nie chciała się oderwać, co zadziwiające najbardziej zafascynowały ją króliki w zagrodzie :) A nie ukrywając mamie najbardziej spodobało się karmienie kucyków marchewką :) Ogólnie mówiąc wszystko było super poza faktem, że za namową mojego męża wybrałam się na tą wycieczkę w szpilkach. Nie byłoby w tym nic złego tylko w drodze powrotnej do samochodu niestety musieliśmy iść leśną drogą a takie prawie górskie warunki nie sprzyjają chodzeniu w szpilkach - efekty były widoczne a właściwie odczuwalne na następny dzień. Wszystko byłoby ok tylko, że na następny dzień wybraliśmy się na baaardzo długi spacer i znowu w szpilkach więc po weekendzie zamieniłam szpilki na balerinki i poczułam się jak w niebie :) Podsumowując weekend był bardzo udany a następne po nim dni to plaga złych, okrutnych informacji, które spływały do mnie niczym krople deszczu po szybie :( Najgorsze, że czasami nic się nie da zrobić, żeby cofnąć czas i niektóre złe wydarzenia poprostu wymazać. Jakże byłoby wspaniale i cudownie móc posiadać taką moc ale z drugiej strony życie byłoby za łatwe. Całe szczęście, że mam moją córkę, która nie zdając sobie z tego sprawy potrafi mnie rozśmieszyć nawet gdy jestem w bardzo kiepskim stanie - jej uśmiech jest lekarstwem na wszystko :)
 





 

1 komentarz:

  1. No Julcia jest genialna, taki malutki i śliczniutki Śmieszek! :) Mój brat to jedna umie doradzić, ooj umie, umie! Ja chyba się starzeję, bo ostatnio cały czas śmigam w płaskich butach, szpilki poszły w odstawkę, aż sama siebie nie poznaję. :D

    OdpowiedzUsuń